wtorek, 19 maja 2026

Australia 2026 - 1 lutego (Sydney)

Tego dnia mieliśmy wolny dzień więc luz. Coś tam lepiej pospałam, nie to żeby całą noc, ale dobrych kilka godzin zaliczyłam. Objawy infekcji jakby lekko w odwrocie, leki poprawiały nastrój. Śniadanko niespiesznie zjedliśmy w hotelowym lobby z produktów kupionych w sklepie, do tego herbata i kawa z ekspresu. 

Po śniadaniu ruszyliśmy w miasto. Pogoda sprzyjała zwiedzaniu: niebo zachmurzone więc słońce nie paliło, temperatura ok. 27°C. Zaczęliśmy od pozostałych dwóch wykupionych wcześniej atrakcji: najpierw ZOO, potem akwarium. Okazały się większe niżby to wynikało z zewnętrznych kształtów, dla nas ciekawe, bo przede wszystkim obejmowały faunę tego kontynentu.

Potem przeszliśmy pod operę i dalej deptakiem wzdłuż oceanu aż do Mrs Macquaries Point. Po drodze z różnych perspektyw mogliśmy podziwiać panoramę centrum Sydney, budynek Opery i most Harbour Bridge. Krzesło Pani Macquarie (Mrs Macquarie's Chair) zostało wykute w skale przez skazańców w 1810 roku, aby żona gubernatora mogła tam podziwiać widok na zatokę. Udało się nawet zerknąć na cumujące okręty Królewskiej Australijskiej Marynarki Wojennej (RAN). Był to porządny, kilkukilometrowy spacer, od morza wiaterek przyjemnie chłodził, troszkę podpatrywaliśmy, czym żyje miasto w niedzielę. Na koniec zjedliśmy w porcie meksykańskie burrito i było całkiem smaczne. 

W drodze do hotelu zaczęło padać, ale to nam już niczego nie popsuło. Potem tylko prysznic i transmisja z męskiego finału AO. Było jasne, że do końca nie wytrwam. Może chociaż jeden set....

 





































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz